Historia

U źródeł

Połączył nas Bóg, zaszczepiając w nas miłość do muzyki, do wspólnego budowania czegoś dobrego, do służby, która również nam przynosi wymierne korzyści. Nauczyliśmy się, że nasz śpiew ma ubogacić liturgię i pomagać wiernym dobrze ją przeżywać. Sami też modlimy się, śpiewając i grając.

Myzyczna ewolucja

Zespół muzyczny Clemensianum, do którego niektórzy z nas należą już przeszło szesnaście lat, jest ciągle zmieniającym się tworem. Ewoluował przez lata, a wraz z nim dojrzewaliśmy my i nasze gusta muzyczne. Jako zespół docieraliśmy się i przechodziliśmy przez różne fazy rozwoju. Zaczynaliśmy od nie zawsze czystego śpiewania rekolekcyjno-oazowych pieśni, przeszliśmy przez trwający dotąd okres fascynacji śpiewem wielogłosowym, wspólnie stawialiśmy pierwsze kroki, chwytając za coraz to nowsze instrumenty, by w końcu dotrzeć do momentu, w którym odstawiane przez nas na bok pieśni z początków wspólnego śpiewu, znów wracały do łask, bogatsze o nowe aranże i nowe podejście. W ten właśnie sposób schola młodzieżowa stała się dumnym zespołem wokalno-instrumentlnym Clemensianum. Nazwa nawiązuje do patrona jezuickiej parafii Św. Klemensa Dworzaka przy której od początku działamy.

Ludzie w Clemensianum

Przez te wszystkie lata chętnych do wspólnego śpiewu było wielu. Ludzie przychodzili i odchodzili. Byli tacy, którzy pojawiali się na jednej próbie i znikali, by więcej już nie powrócić. Niektórzy zostawali na dłużej i dzieląc się z nami swoimi talentami, wnosili nowe brzmienie. A inni jeszcze założyli ten zespół i pozostają w nim po dziś dzień.

Początki

Pierwsza Msza, od której wszystko się zaczęło, była niestety Mszą pogrzebową. Dziewczęta – założycielki, zmobilizowane przez rodziców, pożegnały gitarowym brzmieniem swoją drogą ciocię. Było to w roku 2000. Jeszcze wtedy nie wiedziały, jak wielkie dobro urodziło się w tej bolesnej chwili i jak trwałe z biegiem lat zawiążą się przyjaźnie. Kolejne kroki zespół stawiał (już w nieco powiększonym składzie) pod czujnym okiem naszego pierwszego i najdroższego duszpasterza, O. Stanisława Tabisia SJ, który zaproponował utworzenie w naszej parafii drugiego zespołu młodzieżowego, tudzież podział istniejącej diakonii muzycznej na dwa składy. Śpiewaliśmy wtedy co dwa tygodnie na mszach niedzielnych o 9:15 (nasza Dwudziestka jeszcze wtedy nie istniała) i mszach młodzieżowych w co drugie piątki. Należeliśmy wówczas do przyparafialnego Jezuickiego Duszpasterstwa Młodych i odbywaliśmy formację w Ruchu Światło-Życie, a potem towarzyszyliśmy rozwojowi jezuickiej wspólnoty Magis, której Ojciec Tabiś był współzałożycielem.

Nasi opiekunowie, Dwudziestka, Baranki i płyta

Ksiądz Stanisław był nie tylko ojcem nowej wspólnoty i naszym – zespołowym. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom młodych, stał się także ojcem Dwudziestki, którą chętnie powołał do życia i uczynił zespół jej integralną częścią. I tu poczuliśmy się jak w domu. Co tydzień spędzaliśmy niedzielne wieczory w górnej kaplicy kościoła pod przychylnym wzrokiem Matki Boskiej Pocieszenia, wzbogacając nasz repertuar o nowe pieśni, ćwiczyliśmy zawzięcie utwory wielogłosowe i przedstawialiśmy sobie nawzajem nasze własne kompozycje. Nie zawsze było różowo – gdzie są ludzie, tam też pojawi się różnica zdań. Gorące spory były jednak tylko dowodem na to, jak bardzo byliśmy zaangażowani w to wspólne dzieło. Trwaliśmy przy Dwudziestce, gdy po długiej chorobie umarł Ojciec Stanisław i zastąpił go O. Grzegorz Kramer SJ, a potem kolejni nasi duszpasterze: O. Jarosław Studziński SJ i O. Andrzej Pełka. W międzyczasie organizowaliśmy koncerty kolęd i kilka letnio-wielkanocnych, braliśmy udział w Drogach Krzyżowych ulicami naszej parafii, w parafialnych festynach, czuwaniach i adoracjach. Zagraliśmy też na wielu ślubach, ku wzruszeniu młodych par. Przez wiele lat uczestniczyliśmy w obchodach Triduum Paschalnego, między innymi wykonując z panem organistą Andrzejem Garbarkiem tradycyjne już w naszym kościele Baranki. Czasem raz, niekiedy dwa razy do roku organizowaliśmy wyjazdowe warsztaty muzyczne, podczas których przygotowywaliśmy się do poszczególnych okresów liturgicznych, ćwicząc pieśni wielkopostne czy adwentowe. W głowach kiełkowała nam myśl o nagraniu płyty, aż w końcu podjęte zostały konkretne próby, by pociągnąć ten projekt dalej.

Dzieci Clemensianum

Mamy nadzieję nadal służyć ludziom i Bogu, grając na Dwudziestce, a w przyszłości przyuczać do tego kolejne pokolenie Clemensianum, które już od najmłodszych lat wykazuje muzyczne zdolności i zainteresowania. Na chwilę obecną dzieci Clemensianum tworzą uroczą, ośmioosobową, rozbrykaną gromadkę. Tylko patrzeć, kiedy spożytkują tę energię na tworzenie własnego zespołu!